Lek. Mikołaj Wróbel

CASE STUDY

Szanowni Państwo, chciałbym przedstawić kilka przypadków naszych pacjentów, u których zastosowaliśmy terapię leczenia aparatem Exogen. Pierwszy przypadek to 49-letni mężczyzna, zawodowy dżokej, który doznał złamania otwartego piszczeli prawej 3. stopnia z rozerwaniem tkanek miękkich. Pierwotnie został zaopatrzony stabilizatorem zewnętrznym, wykonano debridement tkanek miękkich, a po tygodniu ustabilizowano statycznie piszczel gwoździem śródszpikowym, blokowanym statycznie. U pacjenta występowała bardzo duża presja na szybki powrót do sprawności i po dwóch miesiącach od momentu stabilizacji zgłosił się do mnie z pytaniem, co można zrobić, aby przyspieszyć zrost kostny. Ponieważ jak widać na zdjęciach rentgenowskich złamanie było zablokowane, w lekkiej dystrakcji, zaproponowałem dynamizację gwoździa śródszpikowego i zastosowania aparatu Exogen. Pacjent zgodził się na takie postępowanie, więc wykonaliśmy dynamizację gwoździa, usuwając proksymalną śrubę statyczną z piszczeli i zastosowaliśmy Exogen na okres 40 dni. Po 40 dniach stwierdziliśmy znaczy kallus kostny od strony bocznej piszczeli oraz kompresję odłamów na skutek dynamizacji samego gwoździa. Pacjent w chwili obecnej jest w trakcie obserwacji, jednak jest już 4 miesiące po urazie i wrócił już do jazdy konnej.


Prof. Krzysztof Ficek

DOŚWIADCZENIA Z TERAPIĄ EXOGEN

Szanowni Państwo, chciałem się z wami podzielić doświadczeniami własnymi i mojego zespołu w stosowaniu terapii Exogen. Aktualnie w naszych ośrodkach posiadamy 13 urządzeń i w ciągu kilku lat zdołaliśmy zainteresować tą formą terapii prawie 80 pacjentów. Doświadczenia, które chciałem dzisiaj przekazać, nie dotyczą klasycznych złamań urazowych lecz są związane z nietypowymi złamaniami stresowymi. Jak sami wiecie, liczba złamań stresowych stopniowo wzrasta. To początkowo nas dziwiło, ale równie szybko zostało wyjaśnione przez trendy społeczne i epidemiologiczne w zależności od aktywności fizycznej, czasami przekraczającej możliwości danego organizmu. Wielu naszych pacjentów chcących uprawiać ekstremalne sporty lub sporty o dużych objętościach czasowych, ewentualnie dużych intensywnościach, ulega tego typu obrażeniom i nie zawsze jest w stanie przyjąć do wiadomości podczas pierwszej wizyty, że to właśnie ich dotyczy złamanie stresowe. Zwłaszcza gdy dotyczy to obszaru kończyn dolnych uzyskujemy często odpowiedź: "Przecież przyszedłem tutaj o własnych nogach, jak mogę mieć złamanie?". Wiemy, jak wygląda morfologia tego złamania i wiemy, że ona dokonuje się w czasie. Tutaj chciałbym zwrócić uwagę na problemy diagnostyczne. Nie zawsze na pierwszych zdjęciach czy nawet na sekwencjach tomografii komputerowej tego typu złamania są widoczne.